Słucham kolejnego audiobooka w podróży i uderzyło mnie stwierdzenie, że jesteśmy tymi, którymi jesteśmy, a nie tymi, którymi staramy się być. Czy to znaczy, że koniec końców nie mamy szans na zmianę? Pracę nad sobą samym? Wierzę, że zmiana jest możliwa, a jednak coś w przywołanym poglądzie mnie czaruje. Może to chodzi o to, by zostać sobą, ale sobą inaczej, jak to proponuje Gestalt?
Perkozka
piątek, 29 maja 2015
czwartek, 9 kwietnia 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
Czy to, że ktoś chciał dobrze, wystarczy, by mu odpuścić? Że spoko, że nie ma sprawy? Czy czyn. czy intencja są ważniejsze?Kiedyś zdawało mi się, że to właśnie dobre zamiary są kluczowe, a dziś już nie. Krzywda, to krzywda i basta. To, że komuś się zdaje, że wie, co dla drugiego lepsze nie usprawiedliwia braku komunikacji, słuchania, wczucia się w potrzeby i racje drugiej strony.
A kiedyś się o to tak kłóciłam. Ludzie się zmieniają. Albo nie ludzie, a poglądy :)
A kiedyś się o to tak kłóciłam. Ludzie się zmieniają. Albo nie ludzie, a poglądy :)
środa, 25 marca 2015
Jak dobrze mieć kogoś, od kogo można uczyć się nie tylko przez doświadczenia negatywne (dzięki czemu wiem, czego nie chcę), ale i pozytywne. Mam wrażenie okruchów tak obcej dotąd normalności. Nie tylko ja mam prawo stawiać i egzekwować swoje granice, ale i inni mają takie prawo, czyli nie jestem w stu procentach odpowiedzialna za naruszanie cudzego areału. Nie ma nic złego w sprawdzaniu, czy mogę tu stanąć i nic złego w odpowiedzi, że nie. To nie jest odrzucenie, to dbanie o siebie. To nie dotyczy mnie, ale drugiej osoby.
Note: To, że odpowiedzialność nie jest pełna, nie znaczy, że nie ma jej wcale - vide poprzedni wpis.
Note: To, że odpowiedzialność nie jest pełna, nie znaczy, że nie ma jej wcale - vide poprzedni wpis.
wtorek, 24 marca 2015
Otaczając się ludźmi, którzy aprobują przemoc, narażamy się z ich strony na agresję.
Tak samo jest z szacunkiem. Dlaczego ktoś, kto nie szanuje ani siebie, ani innych, miałby szanować nas?
Jeśli komuś nie przeszkadza, że inni ze strachu przed utratą jego względów, przekraczają własne granice, to nie chcę go w swoim otoczeniu. Proste, a jakie trudne. przekraczanie własnych granic to nie jest rozwój, to nadużycie - autonadużycie. Nadużycie, wykorzystanie to forma przemocy. To samo, ale jak brzmi - dopiero słowo przemoc działa na wyobraźnię. Pójdźmy dalej.
Jeśli ktoś nadużywa siebie samego dla osiągnięcia pewnych korzyści, to nie widzi nic złego w tym, że ktoś inny nadużywa siebie dla niego. Przyjmuje cudzą krzywdę, warunkuje swoją obecność i uwagę w stosunku do drugiego człowieka nadużyciem. To jest złe. A jeszcze jeśli argumentuje to tak, że jeśli nie dla mnie, to dla kogoś innego taka osoba się sama zmolestuje, to już jest bardzo źle.
Nie chcę stykać się z takimi ludźmi. Taki mam pogląd. Basta!
Tak samo jest z szacunkiem. Dlaczego ktoś, kto nie szanuje ani siebie, ani innych, miałby szanować nas?
Jeśli komuś nie przeszkadza, że inni ze strachu przed utratą jego względów, przekraczają własne granice, to nie chcę go w swoim otoczeniu. Proste, a jakie trudne. przekraczanie własnych granic to nie jest rozwój, to nadużycie - autonadużycie. Nadużycie, wykorzystanie to forma przemocy. To samo, ale jak brzmi - dopiero słowo przemoc działa na wyobraźnię. Pójdźmy dalej.
Jeśli ktoś nadużywa siebie samego dla osiągnięcia pewnych korzyści, to nie widzi nic złego w tym, że ktoś inny nadużywa siebie dla niego. Przyjmuje cudzą krzywdę, warunkuje swoją obecność i uwagę w stosunku do drugiego człowieka nadużyciem. To jest złe. A jeszcze jeśli argumentuje to tak, że jeśli nie dla mnie, to dla kogoś innego taka osoba się sama zmolestuje, to już jest bardzo źle.
Nie chcę stykać się z takimi ludźmi. Taki mam pogląd. Basta!
Subskrybuj:
Posty (Atom)